zamach na nowackiego
Zawsze wiedziałem, że skłonność do chodzenia na czerwonych światłach może się dla mnie źle skończyć. Ostatnio korzystając z faktu, iż ulica była totalnie zakorkowana, postanowiłem sobie szybko przekicać na drugą stronę. Skaczę cyk przed jednym samochodem, cyk przed drugim, skaczę cyk raz jeszcze i okazuje się, że ta ulica jest trzypasmowa, i wbrew moim oczekiwaniom nie znalazłem się wcale na chodniku, tylko prawie na masce jakiegoś samochodu. Mechaniczna bestia na szczęście minęła mnie o jakieś kilkanaście centymetrów, a ja szybko dokicałem do trotuaru. Postanowiłem jeszcze raz rzucić okiem na pojazd mojego niedoszłego oprawcy, by zobaczyć jedynie naklejkę na tylnej szybie – sowitych rozmiarów napis “NASZ DZIENNIK”.
Pociesza mnie fakt, że umarłbym śmiercią męczennika.
zostaw komentarz