szczyny
To musiało się stać. Po dwudziestu latach na tym świecie ludzkości w końcu udało się mnie znokautować, a ja usłyszałem „Game Over”.
Wspaniała akcja społeczna, która ma na celu zbawienie ludzkości poprzez namawianie ludzi do sikania pod prysznicem. Pomijam oczywistą kwestię, że oddawanie moczu jest jedną z ostatnich rzeczy, na temat których powinno się prowadzić publiczną dyskusję. Bardzo to cieszy, że ludzie się troszczą o naszą planetę, ale jednak chyba nie po to wydajemy setki milionów na uzdatnianie wody i oczyszczalnie ścieków, żeby oddawać mocz w miejscu do tego nieprzeznaczonym, prosto w okolice swoich nóg.
Ale może powiecie, że to tylko banda idiotów, paru skrajnych ekologów, którzy są zupełnie oderwani od rzeczywistości, i nikt ich w zasadzie nie słucha? Parę komentarzy do tej kampanii:
„Czy Wy zdecydowalibyście się na sikanie pod prysznicem?” To pytanie brzmi jak by sikanie pod prysznicem było złem najgorszym. „Czy Wy zdecydowalibyście się na sortowanie śmieci”? pytanie w tym samym tonie.
A mnie nie obrzydza
Nie wiem czemu ludzie jacyś tacy się zrobili przewrażliwieni – przecież to Twoja naturalna wydzielina – to nie jest żrące czy toksyczne.
I to wypowiedzi znalezione nie w jakichś eko-kazamatach, tylko na blogu poświęconym reklamom.
Panie, wybacz im, bo nie wiedzą, co czynią.
zamach na nowackiego
Zawsze wiedziałem, że skłonność do chodzenia na czerwonych światłach może się dla mnie źle skończyć. Ostatnio korzystając z faktu, iż ulica była totalnie zakorkowana, postanowiłem sobie szybko przekicać na drugą stronę. Skaczę cyk przed jednym samochodem, cyk przed drugim, skaczę cyk raz jeszcze i okazuje się, że ta ulica jest trzypasmowa, i wbrew moim oczekiwaniom nie znalazłem się wcale na chodniku, tylko prawie na masce jakiegoś samochodu. Mechaniczna bestia na szczęście minęła mnie o jakieś kilkanaście centymetrów, a ja szybko dokicałem do trotuaru. Postanowiłem jeszcze raz rzucić okiem na pojazd mojego niedoszłego oprawcy, by zobaczyć jedynie naklejkę na tylnej szybie – sowitych rozmiarów napis „NASZ DZIENNIK”.
Pociesza mnie fakt, że umarłbym śmiercią męczennika.
żebry
Z zasady nie daję pieniędzy ludziom na ulicy, jednakże, zdarzają się wyjątki. Ostatnio dorwał mnie pewien bezdomny, który z pewną taką nieśmiałością zagaił mnie słowami: „Nie będę pana bił, bo jest pan większy ode mnie…”. Na tyle zostałem tym urzeczony, że nie byłem mu w stanie odmówić, i ostatecznie dałem mu te kilk a złotych, o które prosił.
Nie ma to jak niekonwencjonalne strategie marketingowe.
dowód na to że Bóg istnieje nr 43
…i jest przy okazji złośliwym chujem.
Po wielogodzinnych (i raczej bezpłodnych) zmaganiach z pracą zaliczeniową na temat ekranizacji Batmana postanowiłem zrobić sobie przerwę i coś przekąsić. Podczas wsypywania płatków śniadaniowych do miski z paczki nie wypadło nic innego, tylko mała plastikowa bat-wyrzutnia bat-pocisków.
Kurwa.
Witam państwa.
Doszedłszy do wniosku, iż ilość gówna na starym blogu przerosła wszelkie rozsądne normy, i w sumie wstyd to pokazywać ludziom, postanowiłem przenieść się na wordpress. Jednakże, ze względu na to, że nie jestem łajzą stary blog zostawiam w eterze.

1 komentarz